„Drugie życie”
Przesuń palcem, żeby czytać dalej
Podobno opowieści powinno się zaczynać od początku, ale ja mam na ten temat inne zdanie, więc na przekór każdemu zrobię odwrotnie.
Zacznijmy więc od końca.
Dosłownie, od końca życia, ponieważ mam wrażenie, że z każdym dniem osobiście mam coraz mniej do zaoferowania, a jedyną cechą mojego charakteru jest to, że za niedługo mnie tu nie będzie.
Przeciętnemu człowiekowi wydawałoby się, że najgorszym co może go spotkać jest śmierć.
Każdy się jej boi i wątpię, że istnieją osoby, które chociaż trochę się jej nie obawiają.
Głównie jest to spowodowane tym, że nie wiemy co się później stanie.
I może i istnieją teorie, religie, wierzenia, które próbują nam wytłumaczyć istotę śmierci, jednak prawda jest taka, że nasza wiedza o niej jest zerowa.
A jeśli dla człowieka coś jest niewiadome - boi się tego.
Hah, to nie co dziwne, ale jak człowiek ma dużo czasu na rozmyślanie o różnych rzeczach, jego myśli wędrują aż za daleko i zaczyna myśleć o takich sprawach.
Leżąc w łóżku i patrząc w sufit do głowy zaczynają napływać niekoniecznie przyjazne myśli i klasyczne pytanie "co będzie, gdy mnie nie będzie, gdy...umrę".
I mimo, że tak naprawdę przychodząc na świat jedyną rzeczą, która jest pewna, jest śmierć, to w momencie, gdy uświadamiamy sobie, że na nas też przyjdzie czas, panikujemy.
Więc chyba tak naprawdę jedyne co możemy zrobić, to pogodzić się ze śmiercią.
„Drugie życie”
